


Wolny weekend w sierpniu to prawdziwy rarytas i co za tym idzie plany początkowo były rozległe, odległe i białowodne. Z czasem niestety nastąpiła ich redukcja (nawet kilkukrotna) i o statecznie wylądowaliśmy z Myszką nad betonowym brzegiem Bystrzycy.

Pierwsze podejście do dziobania w Kaunertalu prze problemy nazwę to “logistyczne” nie wypadło jakoś rewelacyjne, ale kolejna wizyta pozwoliła się już nacieszyć wspinem.

Po raz kolejny mam przyjemność gościć na łamach GÓR, tym razem garść refleksji z wypadu do Rauristal. Całość w numerze grudniowym (211) GÓR i do jego lektury zapraszam.