[CZ] OCMánie ’16
Czeskie środowisko OC co roku spotyka się na jednym z rodzimych sztucznych torów. W tym roku w dniach 27-28 sierpnia były to Roudnice nad Łabą i miałem okazję w tym zlocie uczestniczyć : )

Czeskie środowisko OC co roku spotyka się na jednym z rodzimych sztucznych torów. W tym roku w dniach 27-28 sierpnia były to Roudnice nad Łabą i miałem okazję w tym zlocie uczestniczyć : )

W sumie w nawale codziennych obowiązków uciekło mi by zaprosić na krótką relację z naszego drugiego spływu na wypadzie w Masyw Centralny do Francji.

Pierwotnie latem miała być powtórka z mojej (bo dla Myszki jak by mniej ; ) ) ukochanej Skandynawii, ale jak przyszło co do czego i okazało się urlopu można wziąć tylko 11 dni to trzeba się było zacząć rozglądać za planem “B”.

Mam do tej rzeki wielki sentyment bo to w był w końcu mój Alpejski debiut na białej wodzie : ) Tym razem trafiła się okazja zamoczyć wiosło z Rolandem, Gabi, Martinem i Angi. Poziom wody niski, więc zdarzyło się poszorować o kamienie i to był chyba jedyny minus.

Niby pływanie pod koniec maja to jeszcze nie sezon, ale chyba nie na Brdzie. Kajakarzy zatrzęsienie a i sama rzeka specjalnie – na tle tego gdzie do tej pory w kraju moczyliśmy wiosła – jakoś się nie wyróżnia. Może właśnie poza ilością sprzętu pływającego.

Odkryciem Armady i jej tegorocznej okolicy jest dla mnie dolny Gail – rzeka przy zastanym stanie wody WW1-2 z jedną dziurą której trzeba by dać nieco więcej. Gail’a pływałem tylko w BigDog’u – czyli OC-1 raczej krótkim

Armada, Armada i po Armadzie. Tym razem imprezę wywiało na Wschodni Tyrol. Isel znałem sprzed kilku lat ale i z wyższego poziomu wody – teraz było jej dość mało więc pływanie było raczej rekreacyjne.

Na Sobkową Grań mieliśmy wbić się w sobotę, ale prognoza pogody dzień przed wyjazdem pozbawiła ten pomysł sensu. Przekładamy to o dwa dni. W kluczowej kwestii – pobudki – ustalamy, że przez budzące się po zimie misie śpimy na dole i zaczynamy wcześnie rano.

Na parkingu za stacją kolejową Bockstein zastajemy biwakujących Czechów : ) Czemu nie jestem zdziwiony? My już po kolacji ograniczamy się do rozstawienia namiotu i przyszykowania sobie spania.

Na serpentynach przed Enzingerboden jest czysty asfalt, ale na parkingu widać po śniegu na samochodach, że w ciągu kilku ostatnich dni nieźle tu dosypało. To oczywiście rodzi pytanie o to jakie będą warunki lawinowe.