SkiTour Report: Świeradów [ 28 I ]
3 godziny za kółkiem, 2 godziny podejścia, 1/2 godziny zjazdów i ponownie 3 godziny za kółkiem : ) Do tego Myszka, wspaniała pogoda i pewna przecinka nietknięta nartą – więcej nie trzeba : )

3 godziny za kółkiem, 2 godziny podejścia, 1/2 godziny zjazdów i ponownie 3 godziny za kółkiem : ) Do tego Myszka, wspaniała pogoda i pewna przecinka nietknięta nartą – więcej nie trzeba : )

Warun, który w najbardziej “kanadyjskiej” z Alpejskich dolin jest bardzo kapryśny. Ubiegłej zimy na przykład go nie było. W tym roku – w połowie kolejnej zimy nadal brak wieści o tym jak wylało : (

Położony w Valnontey “Acheronte” wynajduje i na kolejny cel proponuje Michał, przy braku sprzeciwów następnego dnia znów człapiemy na koniec doliny : ) Mały tłumek przed pierwszym lodospadem już nie zaskakuje a my cierpliwie czekamy na swoją kolej szpejąc się nieśpiesznie.

Poranek przynosi wyraźną zmianę pogody w stosunku do poprzedniego dnia: niebo jest zaciągnięte i lekko sypie. Zakładając, że w takich warunkach będzie trudno o fajne kadry decyduję się na nie zabieranie aparatu na wspin.

Wieczorny risercz owocuje postanowieniem zmiany doliny, jej rozpoznania i dopiero na podstawie takiego zwiadu wyboru celu na wspinanie. Nasz spacer kończymy kilkaset metrów za “Cold Couluar”.

17 godzin w trasie przy czterech operatorach kierownicy przekłada się na to, że rano nawet jesteśmy do życia : ) Po krótkich problemach z namierzeniem naszego hostelu pojawiamy się tam gdzie trzeba.


Gdy z FB dowiedziałem się o wynikach konkursu na zdjęcia do kalendarza Wiosła to przez kilka minut “banan” nie schodził mi z ryjka 😀 Naprawdę zarąbiste uczucie znaleźć się w doborowym gronie finalistów : )

Wygląda na to, że właśnie mam za sobą pierwszą zagraniczną publikację : ) W ostatnim numerze czeskiego kwartalnika PADLER kilka moich zdjęć jest ilustracją krótkiej relacji z OCManie właśnie. Honzo – dziękuję za kilka ciepłych słów : )

Uwielbiam jak coś czego wcześniej nie planowałem “wypala” i na dodatek robi to naprawdę z hukiem : ) Tak było z tegorocznym Hamerakiem – dwa intensywne dni na wodzie.