Outdoor po Wirusie. Szrenica
Kolejny wypad na podtrzymanie kondycji. Tym razem trafione zdecydowanie lepiej 🙂

Kolejny wypad na podtrzymanie kondycji. Tym razem trafione zdecydowanie lepiej 🙂

Sam nie wiem po co zabiera aparat wiedząc, że pogoda będzie marna. Chyba tylko po to by za lekko nie było 😀

Mimo ewidentnie fajnych warunków w dolinie by podjechać wyżej w stronę Flüela Pass potrzebne są łańcuchy a tych nie mamy : ( Jednak zmiana doliny wchodzi nam na dobre bo trafia się i fajny warun i wyborne widoki.

Okołonoworoczne Niemcy zamknięte. Austria zamknięta. Szwajcaria … otwarta : ) No to wio. Nasz debiut turowy w tym kraju nie chciał wpaść w Sernftal. Tam na miejscu okazało się, że obraz z kamerek to nie wycinek z rzeczywistości ale jej prawdziwy obraz.

Słaba zima + słaba forma + gdzie by tu podreptać = Czarna Góra : ) Z formą jak by lepiej, kondycja śniegu na jedynym w miarę przygotowanym stoku też nie najgorsza. W każdym razie ślizgi bez strat 😛

Wpis bardzo niepozorny ale bardzo ważny. Bo tak się złożyło, że na początku listopada i nas dopadło to Chińskie syfiozo : ( No i to jest nasz pierwszy wypad po “przejściach” i po kwarantannie. Z jednej strony tragicznie nie jest z drugiej szału też nie ma. Ogólnie zjazd formy jest naprawdę ostry : (

Z trzydniówki halny zrobił dwudniówkę : ) Baníkov i Baranec w ramach ładnych 23- i 17-kilometrowych pętelek zaliczone. Szkoda tylko, że Baranec prawie zupełnie bez widoczności : (

To chyba już nasza czwarta OCManie. A może piąta? Bez znaczenia : )

Chyba moje najlepsze Certaki w historii : ) Pierwszy raz góra w zasadzie bez wylewania wody powyżej Okna, pierwszy raz nadgryzłem “Schody” (spłynięte gdzieś od połowy) i pierwsza skuteczna rolka na białej wodzie.

O 7:oo jesteśmy przy wjeździe na plac oznaczony jako parking ale tak naprawdę będący jakimś wyrobiskiem/placem do składowania żwiru. Tu startuje szlak 432 – dziś nasz szlak – przez Hochalpental.