


Sponsorem dzisiejszego poranka jest parkowiec jaki nas nawiedza na końcu doliny Vrata. Raczej długo zapamiętamy jego specyficzną gorliwość okazywaną w siąpiącym deszczu na tamtym parkingu 😀 Pogoda dobija a on ten stan pogłębia ….

Niska podstawa chmur o poranku nie wróży niczego dobrego. Barometr nawet specjalnie nie spada co sugeruje, że w najbliższych godzinach niby gorzej nie będzie. Ładniej raczej też nie, ale nie przyjechaliśmy tu by marudzić tylko się poruszać 😛

Kolejna trasa z cyklu: tyle razy byliśmy tu przejazdem to może w końcu zobaczymy co tam jest? Jak by ktoś chciał wjechać na górny parking tej drogi to niech szykuje 1o€ które zostawi 2km powyżej mostu przy którym odbija Cesta na Mangart.

Bardzo wspominkowy wpis : ) Dlaczego taka dziwna mapa na rozbiegówce? Bo dzień wcześniej sporą część wieczoru debatowaliśmy nad tym gdzie by tu pojechać na kilka dni dreptania, jeżeli generalnie w całych Alpach ma padać?

Nie. Nie zaczęły mnie fascynować fikołki na wodzie. Niemniej skłamałbym twierdząc, że nie jest to fotogeniczne 😉 Po prostu przy okazji dalszego ciągu opływania Drop Zone’a przestrzelałem nieco Tamrona 35-150mm.

Rzeka na zamknięcie tego wyjazdu. Oglądając ją z drogi przy rozwożeniu aut wydawało się, że z wodą będzie słabo. Oczywiście już na wodzie okazało się, że tej wody jest dość. A nawet więcej bo w zasadzie nie było mowy o tarciu kamieni o dno.

Albo czasem Otona. Dopiero tym razem dojrzałem do tego by się porwać z wiosłem na tę sekcję : ) Techniki starczyło: obyło się bez kabin czy choćby eskimoski, co zdecydowanie cieszy. A co tak oczywiste nie było bo jednej dziurze prawie udało się mnie wysadzić z siodła.

Od kilku lat jedna z moich ulubionych rzek. Taka przekrojowa Słoweńska biała woda dosłownie w pigułce. Zaleca się aplikować przynajmniej co 2-3 sezony dawkę jednodniową 😉 Jadąc do Słowenii trochę się obawiałem o plagę myszy.

Ponoć 1o,6m³/s i 142cm to poziom na który trudno trafić. Bo przeważnie z wodą na niej słabo. Nam się udało (przy wydatnym wsparciu wyjątkowo śnieżnej tegorocznej zimy) przez co pływanie mimo pierwszego wrażenia, że wody jest mało było całkiem fajne.