[AT] RaurisTal / Kolm Saigurn – 3/3 📷
Wygląda na to, że z kolejnego tej zimy wyjazdu na dziobanie nici, więc trochę wspominkowo duży set z poprzedniego sezonu – czyli Rauris : )
Podwózka skuterami w pakiecie nie była, ale pojawiła się po małej dopłacie 😉 Na parkingu przy docelowej gospodzie czekał na nas Herman, więc po szybkim wypakowaniu się (jak się pół godziny późnej okazało – zbyt szybkim) zajęliśmy z Marcinem miejsca na skuterze a Zbyszek na przyczepce do tegoż pojazdu. W zasadzie w chwili gdy zobaczyliśmy schronisko zaryliśmy w największą po drodze zaspę. Dla mnie było to o tyle nieprzyjemne, że skuter przy tej okazji przygniótł mi lewą nogę poniżej kolana.

Marcin nie bardzo wiedząc o co chodzi zeskoczył z siedzenia, ale już po chwili razem z Hermanem i przy pomocy mojej prawej nogi kołysali skuterem jednocześnie podsypując pod gąsienicę śnieg. Po kilkunastu takich wahnięciach udało mi się uwolnić. Z przyczepką nie poszło już tak łatwo – zakopała się tak głęboko, że nie pomagało huśtanie i popychanie. Po kilkunastu minutach takich manewrów w porywistym wietrze i zacinającym śniegu Herman skapitulował i powiedział, żeby zabrać część rzeczy i iść do schroniska z buta.


Główne danie tego rejonu – ale jeszcze nie dziś.


Nasze dzisiejsze rozgrzewkowe WI 3+




Nasz lodospad w nieco szerszej perspektywie.

No kuszą : )

Na poddaszu funkcjonuje się tak jak powyżej.

Spajdermen 😀


Zapowiada się kolejny dzień z ładną pogodą. Ja z rana robię szybki wypad na kilka zdjęć z Hoher Sonnblick (3106 m) w tle.

Hocharn (3254 m)


Nasza dzisiejsza miejscówka. Wyszliśmy ponownie dość późno, co przełożyło się na to, że pod lodospadem, który sobie upatrzyliśmy byli już ludzie a na lodzie wisiały wędki. Ludzie co prawda byli z jego lewej części więc prawa była teoretycznie wolna, ale przy próbie wbicia się w niego na pytanie czy możemy się po niej wspinać usłyszeliśmy, że nie bo oni tam zaraz wrócą. No to w tej dolince nie pozostało nam nic innego jak wbić się w prawą stronę łatwego lodospadu położonego nieco wyżej.


Około 14.3o kurs zwinął swoje wędki a Marcin przytrzymał mnie na wolnym już lodospadzie.


Nasi tu niedawno byli 😉


Kolejny dzionek – tym razem “Hauptfall” i nasze jego podgryzanie.

W akcji Marcin …

… i ja 🙂 Marcin -dzięki za te zdjęcia – świetna pamiątka.



Za chwilę zamotam stan – dalej głowa nie puściła …

Kolejny dzień i widoki z podejścia na sektor z Blaue Hyäne i kilkoma innymi lodospadami.


Blaue Hyäne to nie jest, ale też dał popalić.

Za tym progiem wepnę się do Abałaka i pójdę dalej by założyć stan powyżej krzaczorów. Do krzaków nie dojdę, po źle obciążone dziabki wyjadą z oblodzonych kamieni które były po drodze. Zaliczam ca. 6m lotu (znaczy jakieś 2m+4m) i …. Abałak wytrzymuje a ja nie mam nóg połamanych w kostkach. Po tym jak przechodzi stres nawet dziabkę udaje mi się znaleźć 🙂


Leave a Reply