Veltrusy

Ten wpis powinienem był “popełnić” dobry miesiąc temu, bo to wyjazd październikowy był 🙂 Pierwsze “koty za płoty” czyli pierwszy kontakt ze sztucznym torem kajakowym za mną. W samych Veltrusach przez przypadek wypadło tak, że byliśmy tam w 24 godziny.

A że woda nie płynie tam “całyczas”, to ten czas który płynęła wykorzystałem chyba na maksa. W każdym razie jak rzadko do tej pory więcej było pływania niż fotografowania a ostatni spływ zaliczyłem już w trakcie przykręcania kurka 😛 Michał – dzięki za tę fotę 🙂

BTW
Wygląda też na to, że było to ostatnie jakiekolwiek pływanie w tym roku, teraz przez kilka kolejnych miesięcy pora przewietrzyć dziabki i narty 😛