Outdoor po 3-ciej dawce. [AT] Mölsjoch 📷
Fajnie się pojawić po kilku latach w miejscu w którym się już kiedyś było i które się mile wspomina. W Navis byliśmy z Myszką na pierwszym wyjeździe po zakupie Traficzki. I mimo że było zimno i spartańsko to przynajmniej ja mam fajne wspomnienia.


Na GPXie tura zaczyna się dopiero od Peeralm, czyli w sumie gospody otwartej cały rok. Dojście banalne, więc pominę. Za gospodą mijamy tablicę z informacją, że w pobliżu jest poligon etc. Chłopaki to w sumie olewają co dla mnie jest dziwne bo “nasz” dzisiejszy szczyt leży już na terenie poligonu. No OK. Nadal poruszamy się lokalną szutrową latem drogą a ślad poprzedników doprowadza nas do zabudowań na 175om. I tutaj zonk bo powinniśmy odbić w prawo w stronę samotnej chatki ale gdy przyglądamy się jej otoczeniu to za nic nie widać by ślady do niej prowadzące szły gdzieś wyżej. Krótka wymijania zdań i idziemy tak jak prowadzi ślad turowy.



Ślad zdecydowanie odbija na zachód i sporymi zakosami wspina się w stronę grani. Będąc poprzednio z Myszką w tej dolinie nawet nie zdawałem sobie sprawy, że jej koniec kryje tak wspaniałe tereny do łażenia i zjazdów. Dziś wszystko jest dokumentnie zryte, ale co trzeba to zostanie w pamięci na kolejny raz.




Ostatecznie ślad wyprowadza nas na Mölsjoch czyli przełączkę z której inna tura kończy się na Sonnenspitze (2620 m). Kilka widoków na poligon : )



Przepinka i wio. No może nie tak zupełnie wio, bo dzień jest ciepły a wystawa południowa i naprawdę trzeba uważać by czegoś głupiego nie sprowokować.



A to już mój wyłącznie zapych – więc nie polecam zjazdu śladem z GPXa bo jest przygodowo : )

Leave a Reply