[AT] Sill (98o km)
Na ubiegłorocznej Armadzie “odkryciem” był dla mnie dolny odcinek Gail, w tym roku takim “odkryciem” jest Sill a konkretnie jego odcinek od tartaku w Schönberg do stopnia w Innsbrucku przy autostradzie.

Na ubiegłorocznej Armadzie “odkryciem” był dla mnie dolny odcinek Gail, w tym roku takim “odkryciem” jest Sill a konkretnie jego odcinek od tartaku w Schönberg do stopnia w Innsbrucku przy autostradzie.

Coverta po prawda już miałem okazję i poznać na ubiegłorocznej Armadzie i jeden dzień w nim popływać, ale testowa łajba to testowa łajba. Isel przy tamtym poziomie wody też nie była wyzwaniem.

Dziś będę się chwalić : ) Jestem żonaty. Nadal jestem żonaty : D OK, żartuję : ) OK, no może nie do końca : D A już tak na poważniej to chciałbym przedstawić Coverta 9.3 – jedną z dwóch pierwszych takich OC-1’ynek na zachód od Odry i Łaby.

Na parkingu tego ośrodka pojawiamy się z Myszką około 9:oo i dołączamy do kilkunastu innych aut. Tym razem tura jest tylko moja – Myszkę za bardzo przypaliło przez poprzednie dwa dni i nie chce się “doprawić” : (

Bodaj dwa dni wcześniej między innymi ta dolina zaliczyła solidną dostawę świeżego puszku. Niestety dwa dni o tej porze roku to w zasadzie prehistoria :\ W okolicy Wilde Grub’n rozjeżdżono wszystko co się dało i to wielokrotnie :\

Kajak na rozbiegówce bynajmniej nie oznacza, że porzucam moje kochane kanadyjki i przesiadam się na (a fuj 😉 ) kajaki. Po prostu ciężko nie sięgnąć po aparat jak się widzi taką wodę i takich wariatów na odcinku powyżej Lucifera : )

Robert, który był na tej imprezie po raz dziesiąty nie pamięta takich tłumów chętnych by zamoczyć wiosła. Dla mnie korek przed wjazdem na parking (górny) też był nowością na imprezach organizowanych w Czechach : )

Piątkowy plan na pierwszy dzień weekendu był prosty: Salatyn : ) Ale trzeba było jeszcze przegadać opcje na niedzielę.

Zawsze trzeba mieć plan B i tym razem takim planem Beee była tura w okolicy Mittl. Sattelkopf. Pamiętam jak za pierwszym razem pojawiliśmy się pod Renkfalle z Andrzejem Marciszem.

Danie dnia to dziś Stallkogelfall – lodospad, który bardzo fajnie prezentował się w ubiegłym tygodniu i po kilkudniowej odwilży miał szansę zachować się w dobrej kondycji. I faktycznie jest : ) Podejście nie sprawia już problemów – wszystko widać jak na dłoni.