Outdoor po Wirusie. Szrenica
Kolejny wypad na podtrzymanie kondycji. Tym razem trafione zdecydowanie lepiej 🙂

Kolejny wypad na podtrzymanie kondycji. Tym razem trafione zdecydowanie lepiej 🙂

Sam nie wiem po co zabiera aparat wiedząc, że pogoda będzie marna. Chyba tylko po to by za lekko nie było 😀

Mimo ewidentnie fajnych warunków w dolinie by podjechać wyżej w stronę Flüela Pass potrzebne są łańcuchy a tych nie mamy : ( Jednak zmiana doliny wchodzi nam na dobre bo trafia się i fajny warun i wyborne widoki.

Okołonoworoczne Niemcy zamknięte. Austria zamknięta. Szwajcaria … otwarta : ) No to wio. Nasz debiut turowy w tym kraju nie chciał wpaść w Sernftal. Tam na miejscu okazało się, że obraz z kamerek to nie wycinek z rzeczywistości ale jej prawdziwy obraz.

Słaba zima + słaba forma + gdzie by tu podreptać = Czarna Góra : ) Z formą jak by lepiej, kondycja śniegu na jedynym w miarę przygotowanym stoku też nie najgorsza. W każdym razie ślizgi bez strat 😛

Jeżeli w okolicy Galtür szukasz tur na których się nie nachodzisz to Gorfenspitze jest jedną z niewielu opcji by to uskutecznić 🙂 Tego poranka energii w nas nie ma za dużo, ale w okolicy 8:oo jesteśmy na deskach i suniemy w górę doliny.

Dziś ostatecznie ruszamy ciut po 9:oo kierując się w górę wioski. Pogoda zgodnie z prognozami i tym co wczoraj było widać na niebie – siadła, niebo jest zaciągnięte, choć słońce stara się przez te chmury przebić.

Wypadało by w końcu ruszyć d**ę z tego Tyrolu – prawda? No to w końcu ją ruszam : ) Przewodnika po masywie Silvretty nie losuję spośród innych posiadanych, bo Silvretta to jedno z tych pasm które chodzą za mną od dawna. Znaczy decyzja świadoma.

Ten dzień to przypadek w którym słabo brany pod uwagę plan B staje się planem A 🙂 W trzecią turę naszego wypadu wychodzimy na czołówkach by urwać jak najwięcej dnia na drogę powrotną.

Tłuc się tyle kilometrów by dwa tygodnie później odwiedzić tę samą dolinkę? Łi 🙂 Aura tym razem nie dopisuje, za to zjazdy będą (jak się okaże) solidniejsze niż poprzednio.