Cytat na dziś : )
“Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”
Mark Twain
“Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”
Mark Twain

Dziś mało zdjęć (bo przez najdłuższe znane mi podejście w Austrii tym razem aparatu na wspin nie zabieram), a dużo pisaniny. No to po kolei: budzik dzwoniący o 5.1o nie może nie boleć, więc boli. Szczęśliwie nasz dzisiejszy cel jest konkretny to i wylegiwanie się krótkie.

Z wypadu na Grawafalle nic nie wyszło. Znaczy wypad wyszedł bo byliśmy pod tymi lodospadami ale na miejscu okazało się, że Magdę, która na FB “Eisklettern Stamtisch” pytała o warun odpowiadający wprowadził w duże maliny.


Dziwnie jest pracować nad wpisem, którego miało nie być : ) Ale będzie : ) No to po kolei: skanując “warunkowe” wpisy na FB zdecydowaliśmy się z Magdą na to by spróbować szczęścia w Valsertal. To w sumie krótka boczna dolina na wschód (i blisko) Brennera.


Z polowania co prawda wszedł jedynie spacer na turach :\ ale przynajmniej wiadomo kiedy wybrać się na kolejne łowy : )

Po dwóch dniach przerwy potrzebnej na zregenerowanie się po opłynięciu jeziora Femund dosuszamy w porannym słońcu ostatnie wilgotne rzeczy i za chwilę ruszymy na Trysil.

[25] Deszcz nas nie obudził bo padało zbyt delikatnie, ale jednak padało. Niebo mamy równo zaciągnięte, choć przejaśnienia też jakieś widać. Spędziliśmy w tym miejscu dwa miłe popołudnia, więc pakowanie przebiega dość sprawnie.

[22] Chciało by się napisać – tak jak każdego poranka od czterech dni, że znów się nam upiekło. Dziś do końca jednak tak nie jest. Padać to nie padało, ale w nocy budziła nas łopoczący na wietrze namiot i już samo to było zastanawiające.