Wypad miał być na szybko i lekko oraz na zakładkę. Na szybko, bo Myszka mogła się wyrwać z pracy tylko na jeden dzień (czyli do dyspozycji były 3). Na lekko (bez walizki foto i tylko z dwiema beczkami) bo to w końcu KRÓL przenosek, więc żeby za dużo nie chodzić.
Z dużej burzy (miał być jesienny spływ od Kamiennej Góry do ujścia w Odrze) wyszedł mały deszcz, czyli odcinek od Nielestna do Dąbrowy Bolesławieckiej. Pierwszego dnia płynąłem sam, drugiego w towarzystwie Gabriela 😉 trzeciego znów sam.
Tę “sekcję I” to wymyśliłem sobie tak ot – zdjęcia pochodzą po prostu z pierwszego białego odcinka Bobru w Borowym Jarze (za wiaduktem kolejowym). Po raz pierwszy też była okazja przetestować niedawny nabytek już na konkretnym bystrzu.