[AT] SkiTour Report: Fiss / Mittl. Sattelkopf [ 26 II ]
Zawsze trzeba mieć plan B i tym razem takim planem Beee była tura w okolicy Mittl. Sattelkopf. Pamiętam jak za pierwszym razem pojawiliśmy się pod Renkfalle z Andrzejem Marciszem.

Zawsze trzeba mieć plan B i tym razem takim planem Beee była tura w okolicy Mittl. Sattelkopf. Pamiętam jak za pierwszym razem pojawiliśmy się pod Renkfalle z Andrzejem Marciszem.

Początkowo na Grubenkopf podchodzimy nartostradą ale w miejscu gdzie skręca ona w stronę przełęczy odbijamy w lewo. Dziś i tu już nie widać by był tu świeży opad – słońce operuje intensywnie i śnieg stanowi mniej więcej jedną zwartą masę.

3 godziny za kółkiem, 2 godziny podejścia, 1/2 godziny zjazdów i ponownie 3 godziny za kółkiem : ) Do tego Myszka, wspaniała pogoda i pewna przecinka nietknięta nartą – więcej nie trzeba : )

Idąc w stronę Domu Śląskiego oczywiście widzieliśmy tłumy zdobywców Śnieżki w okolicy schroniska i na szlaku na szczyt ale dopiero w domu przy obróbce to zdjęcie skojarzyło mi się ze słynnym zdjęciem Chilkoot Pass z okresu gorączki złota : )

Mój debiut w puchu. Mimo (zbyt) częstych kontaktów siedzenia ze śniegiem było świetnie. I stanowczo za mało 😀

Poranek robił nadzieję 🙂

Pogoda na tym weekendzie trafiła się tak jak powżej – czyli była “tradycyjna”, a to oznaczało, że za dużo okazji do focenia nie mieliśmy :\ Mamy nadzieję, że przed nowym rokiem utrafimy lepiej 🙂