Filmowy Mnich 📷
Fajnie znów było i być w Tatrach i być małym trybikiem nie tak już małej machiny filmowej : ) Z mojej strony wyglądało to tak:

Fajnie znów było i być w Tatrach i być małym trybikiem nie tak już małej machiny filmowej : ) Z mojej strony wyglądało to tak:

Czemu tytułowa wtopa? Bo nastawiając się na to, że na wodzie będzie się trochę działo programowo nie zabrałem sprzętu foto a za rejestratora tego co się ciekawego działo miała robić kamerka.


Jej : \ To już trzy tygodnie od zakończenia Armady : | Pięć intensywnych dni na wodzie, szybkiej wodzie. Bardzo szybkiej – ciągnęło tak jak na Wełtawie w ubiegłym roku albo na Simme trzy lata temu na Armadzie.


Ten wpis powinien był się tu znaleźć jakiś miesiąc temu, ale nie znalazł bo po powrocie rozłożyło mnie zupełnie, gdy doszedłem do siebie trafił się kolejny wyjazd po którym znów mnie rozłożyło choróbsko : ( No bywa : )

Dawno nie zaliczyłem tak fatalnego dosypiania jak tym razem, więc już rano wiedziałem, że o fajne zdjęcia będzie ciężko : ( Aparat oczywiście zabrany ale tym razem bardziej dlatego, zmarnowane okazje lubią się mścić, a ja tej zemsty nie chciałem.

Chodząc poprzedniego wieczora od gasthofu do gasthofu w poszukiwaniu noclegu zastanawiałem się cały czas czy yr.no aby tym razem się nie pomyli? W końcu niebo było wyjątkowo gwiaździste : )

Na parking pod dolną stacją kolejki docieramy nad ranem i od razu wyciągamy się w śpiworach by załapać się na krótki regenerujący sen. Odsypianie wychodzi nam całkiem dobrze bo z poranną krzątaniną ruszamy dobrze po 9.oo przy rześkich gdzieś -10C : )

Ewidentnie Dolomity. Ewidentnie ładnie … jeżeli świeci słońce ; ) Naszą przygodę z Pragsertal zamierzaliśmy rozpocząć na Pragser Wildsee Eisfalle. Na zdjęciu w przewodniku prezentowały się zachęcająco, więc pierwsze kroki o poranku poniosły nas nad jezioro.